Jak na rodowitą Lubuszankę przystało, wielbię Łagów Lubuski
i jego okolice w sposób bezwarunkowy. Już w czasach szkolnych na różnych
wycieczkach, biwakach i zielonych szkołach miłość ma kiełkowała i nie zakłócały
jej nawet kiczowate budki z goframi (gofry też darzę wielkim uczuciem, bo są
dla mnie kwintesencją letniego deseru),
odgłosy dyskotekowych lokali i
muchy na sałacie podanej w towarzystwie kopytek w pensjonacie Defka. Do Łagowa wracam zawsze jak do idyllicznej
krainy z dziecięcych wspomnień, takiej w której zdaje się zawsze musiało
świecić słońce, a ludzie byli mili i wypoczęci. Każde miejsce tej małej
miejscowości ma dla mnie jakiś niewytłumaczalny urok i każde jest bliskie, bo
dobrze znane. Trochę więc zdjęć z
Łagowa, jedne z początku maja tego roku, inne nieco starsze. Urok Łagowa wciąż
ten sam.
 |
| W maju trafiliśmy na dopiero raczkujący sezon turystyczny, było cicho, spokojnie, ludzi niewielu. Nasza majowa wyprawa obejmowała trasę wiodącą dookoła Jeziora Ciecz (Trześniowskiego) ok. 12 km wzdłuż brzegu pośród pięknych wzgórz. |
 |
| Ryby chyba miały tarło, bo woda aż kipiała od ich szamotania. |
 |
| Jak zwykle jakiś skrót przez chaszcze. |
 |
| Łabędzie gniazdo |
 |
| Czardrzewo, czyli piękny buk czerwony obok zamku joannitów |
I jeszcze kilka starych zdjęć, zrobionych w środku sezonu wakacyjnego w 2010 roku (tłumy turystów szczęśliwie poza kadrem ;) )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz